
Ten wyjazd do samego końca był jedną, wielką niewiadomą. Ale udało się. Jechaliśmy do Egiptu po raz pierwszy z bardzo mieszanymi uczuciami, po zasłyszanych i przeczytanych opiniach od innych.
Po przybyciu na miejsce i zakwaterowaniu w hotelu Sharm Cliff okazało się, że strach ma wielkie oczy i tak do końca nie można sugerować się opiniami innych. Hotel napewno nie spełniał warunków dla osób bardzo wymagających, ale nam w zupełności wystarczył. Pokoje były standardowe, ale bardzo czyste. W każdym był sejf, suszarka do włosów. Ręczniki były codziennie zmieniane, obsługa dyskretna i nienachalna, a to jest ważne. Przez cały pobyt nie spotkaliśmy żadnego robactwa w pokoju, jedynie mój mąż polował na komary, które siedziały w klimatyzacji. Co do jedzenia to smaczne i dużo, choć trochę monotonne, ale każdy mógł coś dla siebie wybrać. Prawdą jest,że wokoło jest budowa, ale obsolutnie nam to nie przeszkadzało, bo generalnie do pokoju przychodziśmy tylko spać. Jedynym mankamentem byli bardzo głośni turyści z Rosji, których we wszystkich hotelach jest najwięcej.
Region Sharm el Sheikh jest mlodym regionem, który napewno jeszcze bardzo długo będzie placem budowy, ale nam naprawdę to nie przeszkadzało. Nam bardzo się podobało, mąż był zachwycony rafami koralowymi, grzejącym słońcem(30stopni)-czego więcej chcieć. Wróciliśmy zadowoleni i z postanowieniem, że w tym roku znów tam pojedziemy